czwartek, 9 kwietnia 2015

Kocham - nienawidzę, czyli produkty dziwne #1


Dziś rozpoczynam serię postów, które będą pojawiały się co jakiś czas na blogu.
W kocham - nienawidzę zamierzam umieszczać kosmetyki, które darzę skrajnymi uczuciami, więc nie mogę ani wypowiedzieć się o nich całkiem pozytywnie, ani całkiem negatywnie. Oczywiście wszystkie za i przeciw będą przedstawiane przy każdym z nich, abyście mogły zorientować się, czy jest to produkt dla was. Do dzieła!


Na pierwszy ogień pójdzie tusz Curling Pump Up z Lovly, który jest ulubieńcem wielu osób. Moim również.


Kocham go za pogrubienie, jakie możemy nim uzyskać, rozczesanie, jakie daje nam sylikonowa szczoteczka i ogólny efekt jaki uzyskuję na rzęsach. 
Dlaczego, więc równocześnie go nienawidzę? Otóż owy tusz wysycha w tempie ekspresowym! Miesiąc to maksimum, jakie mogę z niego wycisnąć. Zazwyczaj inne tusze starczały mi na minimum trzy miesiące lub dłużej. Owszem, jest tani, więc można kupować go co miesiąc, ale to po pierwsze sprawia, że nie jest już taki tani, bo kupowany co miesiąc daje nam ok. 30zł za trzy miesiące, gdzie na przykład tusze z Eveline kosztują mniej niż 20zł i starczają spokojnie na te trzy, cztery miesiące, a po drugie denerwujące jest bieganie co miesiąc do Rossmanna, bo zapomniałam kupić kolejny. Wiadomo, że gdy wejdę to kupię coś jeszcze i tym sposobem ten tusz będąc tani (poniżej 10zł) rujnuje mój portfel!
Aktualnie go używam w połączeniu z innym, ale szukam czegoś co da podobny efekt, ale nie będzie schło jak głupie. Jakieś rekomendacje?

Czy kupię ponownie? Pewnie tak. Chyba, że znajdę coś o podobnym efekcie co będzie bardziej trwałe.



Kolejnym produktem, co do którego mam mieszane uczucia jest pędzel do rozcierania cieni Hakuro H77.


Za co kocham? To proste. Jest on bardzo mięciutki, bo wykonano go z włosia syntetycznego, nie zmienia kształtu i świetnie rozciera cień. Jego kształt pozwala na idealne dotarcie zarówno do załamania powieki, jak i nawet nadaje się do nałożenia cienia na dolną powiekę. Używam go bardzo często i chętnie.
Czego w nim nienawidzę? Mam go kilka miesięcy, na pewno mniej niż pół roku, a gubi włosie jak nienormalny. Nie muszę tłumaczyć, jak bardzo irytujące jest zbieranie włosków z pędzla, które przylepiły się do jeszcze świeżego podkładu na twarzy.

Czy kupię ponownie? Otóż właśnie chyba tak. Chciałabym sprawdzić, czy to ten jest taki felerny, czy tak się dzieje ze wszystkimi. No i mimo wszystko używam go często. 



Przejdźmy teraz do dwóch produktów marki Maybelline. Pierwszy to eyeliner w żelu, który zachwala każda blogerka.


Ja też bardzo go sobie chwalę. Jest wygodny w użyciu, mogę wybrać taki pędzelek, jaki mi opowiada, nie mam narzuconego narzędzia pracy jak w przypadku eyelinerów w kałamarzu, wszystko fajnie, ale...
Nienawidzę go, ponieważ nigdy nie wiem, kiedy postanowi zrujnować mój makijaż. Zapytacie jak. Otóż po nałożeniu lubi się odbić jak tylko otworzę oko. Wiadomo, że zanim pomaluję oko eyelinerem nakładam cienie, blenduje, spędzam czas nad tym, żeby wyglądało to dobrze i nagle otwieram oko i bum! Po makijażu! Cały do zmycia. Najlepsze jest to, że raz to robi, raz nie, więc nigdy nie wiesz, kiedy Cię dopadnie ;).

Czy kupię ponownie? Nie. Jak mi się skończy lub raczej jak zaschnie, poszukam innego linera w żelu.



Następny w kolejce jest cień w kremie Color Tatoo w kolorze 040 Permanent Taupe. Oceniam go jako produkt do brwi.


Na początku byłam nim zachwycona, używałam go każdego dnia. Pozwalał na wyrysowanie wyraźnych brwi, ale można było też użyć mniej i mieć je delikatnie podkreślone.
Dlaczego go nienawidzę? Po pierwsze jak przesadzimy to brwi będą wyglądały tak chłodno, że aż fioletowo, po drugie ładny efekt uzyskujemy po milionie minut a kto ma tyle czasu na brwi, ja nie. Po trzecie i najważniejsze, produkt wysechł i nie daje już takiego rezultatu. Tak, wiem, Duraline, ale dlaczego mam dokupować kolejny kosmetyk tylko dlatego, że ten postanowił zaschnąć?

Czy kupię ponownie? Tego koloru nie, ale jako cień w kremie czaję się na On and On Bronze.


A teraz produkt, o którym nie potrafię wypowiedzieć się jednoznacznie. Magic Rose, czyli olejek z Evree.



Na początku stosowania wydawało mi się, że działa i nawet delikatnie rozjaśnił mi przebarwienie na prawym policzku, ale po jakimś miesiącu używania dwa razy dziennie po prostu przestałam zauważać rezultaty. Dodam, że pojemność 30ml starczyła mi na trzy miesiące.
Kocham go za zapach, konsystencję i pipetkę, którą możemy odmierzyć odpowiednią ilość olejku.
Nienawidzę za to, że niektóre przebarwienia zostały widoczne po całej kuracji i to w takim samym stopniu. Nie rozjaśnił ich ani trochę. Poza tym, nie zauważyłam poprawy kondycji mojej cery.
Fajne smarowidło, ale niestety miałam chyba zbyt wysokie oczekiwania.

Czy kupię ponownie? Raczej nie. Jak już to inny olejek z Evree. Teraz mam mezoserum z Bielendy.


Ostatni w dzisiejszym poście pojawi się korektor HD z NYX.


Kocham go za jasny kolor (mam najjaśniejszy odcień), aplikator "błyszczykowy"oraz trwałość. Należy on do korektorów zastygających i długotrwałych, co sprawdza się świetnie na twarzy. Jest za jasny, żebym mogła zakrywać nim niedoskonałości, specjalnie kupiłam go pod oczy. Rozświetlam nim sobie centralną część twarzy, czyli czoło, nos i brodę. Do tego nadaje się idealnie, ale dlaczego go nienawidzę?
Bo kurde kupiłam go pod oczy! A on totalnie się do tego nie sprawdza. Zaraz po nałożeniu wygląda super, okolica jest rozświetlona, cienie są zakryte, wszystko fajnie... Do czasu aż nie wejdzie w zmarszczki. Podkreśla je okropnie i wygląda jakbym miała sto lat. Wygląda bardzo sucho w tej okolicy i po prostu brzydko.

Czy kupię ponownie? Jeśli będzie na jakieś promocji. W celu rozświetlania twarzy sprawdza się idealnie. O wiele lepiej niż inne produkty, których próbowałam do tej pory.


Macie takie produkty, które kochacie i nienawidzicie równocześnie? 
Miałyście coś z tych kosmetyków, o których piszę? 


Zanudzałam was ja, 
Marteł

56 komentarzy:

  1. Jesli chodzi o olejek to nie znam. Reszta produktow to prawdziwe cudeńka

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie miałam ani jednego produktu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tusz kupiłam 3 dni temu i jak na razie jestem zachwycona :) Cień color tattoo mam i lubię chociaz nie wiem dlaczego dla moich brwi jest za ciemny mimo, że mam dosyć ciemne brwi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja tuszem byłam zachwycona za pierwszym razem przez miesiąc, póki nie wysechł. Teraz też bardzo lubię efekt, jaki daje, ale no miesiąc trwałości to jest MEGA MAŁO jak na tusz.
      Moze dajesz go za duzo troche na brwi? Bo z nim można przesadzić.

      Usuń
    2. Czy mało czy dużo to i tak jest za ciemny... Nie wiem czemu wszyscy mogą go używać a ja nie :( A co do tuszu: jeśli nawet zachnie w ciągu miesiąca to i tak go kupię ponownie. kosztuje raptem 8,99 więc czy kupie collosall za 24 raz na 3 miesiace czy ten za 9 co miesiąc to jeden grzyb :D

      Usuń
  4. U mnie szału nie ma jeżeli chodzi o tusz Lovely. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie efekt jest super, ale jednak nie uśmiecha mi się co miesiąc latać do Rossmanna po niego.

      Usuń
  5. Bardzo ciekawy post :) eyeliner Maybelline ja zachwalam, z resztą nie miałam do czynienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja go lubię ogólnie, ale czasem jak mi się odbije to mam ochotę go zabić :D

      Usuń
  6. wszystkie Twoje produkty mam na liscie do kupienia;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz zadecydować, czy to małe "ale" Ci będzie przeszkadzało :)

      Usuń
  7. Hmmm, nie miałam problemu z zasychaniem tego tuszu z lovely - ja raczej zawsze sięgam na tyły półki po dany kosmetyk - często te z przodu są otwierane i sprawdzane przez klientki sklepu. Może wzięłaś jakiś otwierany i to była przyczyna jego ekspresowego wysychania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam już kilka tych tuszy, więc taka ewentualność nie wchodzi w grę :)

      Usuń
  8. Tusz z lovely - mój ulubieniec również. Ale mi się tak szybko nie wysusza, nie wiem, może to kwestia przechowywania? Ja teraz używam Maybelline Las Sensational i powiem Ci, że efekt daje bardzo podobny, przy tym rzęsy są bardziej delikatne i nie czuć ich tak na oku jak przy tuszu z lovely :> spróbuj!
    Oczywiście H77 - mam tak samo :D idealny blendzior, ale niestety gubiący włosie. Aczkolwiek - nie zapeszając - przestało mi ostatnio wypadać z niego włosie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie czaję się na tą maskarę z Maybelline, bo słyszałam o niej same dobre opinie!
      Może już wypadło wszystko co miało wypaść hahah :)

      Usuń
  9. Mi tusz z lovely starcza mniej więcej na 2 mce. U mnie permanent toupe na brwiach wygląda niestety bardzo sino więc uzywam jako cień a on and on bronze bardzo polecam:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wlasnie takich szarych i zimnych cieni nie lubię, więc nawet jako cienia już nie używam :(
      No ja jak się uprę to 1,5 miesiąca poużywam tuszu z Lovly maksymalnie.

      Usuń
  10. Znam jedynie żółtka z lovely, który mimo że szybko zasycha jest moim drogeryjnym ulubieńcem ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Żadnego z tych produktów nie miałam ale ciekawią mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Żadnego z tych produktów nie miałam ale ciekawią mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Miałam ten tusz lovely. Kupiłam w promo za 4,5 u mnie szału nie robił, choć zły tez nie był. Ale muszę powiedzieć, ze wytrzymał spokojnie ze 3-4 miesiące

    OdpowiedzUsuń
  14. O widzisz, na temat tego tuszu Lovely wlasnie rozne opinie kraza ;)
    Co do korektora z NYX to ja go lubilam, postaraj sie pokombinowac z nakladaniem bazy przed nalozeniem tego korektora pod oczy no i na koniec wiadomo puder musi byc :) Duzo korektorow wchodzi w zalamania niestety :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No zawsze pudruje korektor pod oczami :) Nakladałam pod niego bazę i nic. Po prostu jest za ciężki i za suchy pod oczy.

      Usuń
  15. pedzelek mam kilka miesiecy i moj wlosia nie gubi :D eyeliner uzylam dzisiaj i nic mi sie nie odbilo :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Lovely za tą cene cudownyyy :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Co do pędzelka z Hakuro to chyba trafił ci się jakiś feler ponieważ mam ten sam i bardzo sobie go chwalę, a włosia nie traci w ogóle. Co do eyelinera mam tak samo! czasem bo kocham a czasem mam ochotę go wyrzucić.. czasem mi się odbije i nie umiem go zmyć ;/

    Zapraszam do mnie!
    www.pompeje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. bardzo lubię olejki Evree, aktualnie używam Super Slim do ciała i Essential Oils do twarzy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten nie byl zly, ale oczekiwalam wiekszego wow :)

      Usuń
  19. nie znam jedynie olejku a korektor z NYX planuję kupić w najbliższej przyszłości ;-) Resztę uwielbiam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Zaskoczyłaś mnie z tym pędzlem hakuro :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ogólnie jakoś nie przepadam za pędzlami Hakuro do oczu. Jedyny, który bardzo lubię to ten do brwi, H85.

      Usuń
  21. Bardzo fajna notka ;D Ten tusz muszę wypróbować

    OdpowiedzUsuń
  22. Eyeliner MNY bardzo lubię, następnego nie muszę kupować, gdyż ostatnio wygrałam takowy, więc kłopot z głowy :)

    OdpowiedzUsuń
  23. U mnie tusz z Lovely niestety też wysycha w tempie ekspresowym i się osypuje i niestety tak jak mówisz miesiąc to jego maksimum przy czym ten czwarty tydzień już jest słaby.
    Ja mam olejek z Evree ale ten inny essential oils i z kolei mam na odwrót że im dłużej go używam tym bardziej lubię :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wlasnie ta formuła tuszu od początku jest taka dość sucha. Jak go kupię i otwieram to mam wrażenie, że to jest tusz już po miesiącu używania i pozniej wysycha jeszcze bardziej niestety.

      Usuń
  24. Mam lub miałam większość tych produktów i mam podobne zdanie o nich :)

    OdpowiedzUsuń
  25. U mnie ten tusz się kompletnie nie sprawdza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli jak widać ma zwolenników i ma przeciwników :)

      Usuń
  26. Lubię ten tusz Lovely i mnie aż tak szybko nie wysycha, spokojnie wytrzymuje 2-3 miesiące :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Ten pędzel bardzo lubię i mój włosia nie gubi :) Jeśli chodzi o ten tusz to miałam go i był gęsty jak go kupiłam i faktycznie co chwilę trzeba by było biegać żeby kupić nowy- i na bardzo ważną kwestię zwróciłaś uwagę- cenę... Co miesiąc albo i częściej wydane 10 zł to już lepiej kupić inny za 20 zł i mieć na 3 m-ce. W skali roku oszczędność jest duża, ale niektórzy tego nie przeliczają:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokladnie! Wg mnie ten tusz WCALE NIE JEST TANI.

      Usuń
  28. ja akurat ten eyeliner lubię ;) a tusz z lovely raz się spisuje, raz nie- dzisiaj w końcu wylądował w koszu, bo już nie dało się nim malować rzęs ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój właśnie już ledwo ledwo, ale walczę!

      Usuń
  29. ja mam Hakuro 77 i jestem zadowolona, muszę kupić kolejny! i tę mascarę uwielbiam. Odkąd używam odżywki i moje rzęsy są naprawdę dłuuuugie i gęste nie ma lepszej i tańszej mascary :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Tusz Lovely przypadł mi do gustu.
    Olejki Evree mnie kuszą.

    OdpowiedzUsuń
  31. Mi Magic Rose rozjaśniał ładnie cerę, ale po jakimś czasie po prostu przestała reagować na niego, bo się przyzwyczaiła. Najlepiej stosować na zmianę z innym olejkiem. Maskarę z Lovely mam już drugi miesiąc i nie zasycha, więc może masz odruch wtłaczania powietrza do środka (niektóre moje znajome tak mają)? Color Tattoo uwielbiam, ale z tego samego powodu co Ty, stosuję na powieki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też na początku rozjaśnił trochę, ale po jakimś czasie zauważyłam, że nic nie robi już :(
      Nie, wiem dobrze, żeby nie pompować powietrza :) Poza tym inne tusze przechowuje i traktuje tak samo i nie zasychają tak szybko. Myślę, że może po prostu mamy różną ocenę zaschniętego tuszu.

      Usuń
  32. Ja korektor z Nyx mieszam z ac Pro Longwear i nakładam pod oczy na uprzednio nałożony na tę strefę krem oliwkowy firmy Ziaja:) Efekt jest idealny:)

    OdpowiedzUsuń
  33. Mam tusz z Lovely już od dłuższego czasu, ale cały czas nie wiem co o nim myśleć. Raz mi się podoba, a raz nie. Czasami trzyma się ok, a czasami straszliwie osypuje. Niby już przysechł, ale dalej da się nim malować i w niektóre dni spisuje się ok. I co tu z nim począć? :d A eyeliner mam już dłuuugo i kocham z całego serca. <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osypuje się pewnie dlatego, że już zasechł :)

      Usuń
  34. Znam tylko hakuro. Bardzo przyjemny pędzelek. U mnie nie gubi włosia.

    OdpowiedzUsuń
  35. co do tuszu mam identyczne odczucia :) uwielbiam za to jak ładnie rozczesuje, wydłuż a i pogrubia rzęsy, ale cholerka po 3 tyg tak się sypie, że nie można go dłużej używać :) pisząc to miałam ich chyba 10 i ciągle kupuję nowe :)
    eyeliner lubię i nie mogę się do niego przyczepić.

    OdpowiedzUsuń
  36. U mnie tusz z Lovely w ogóle się nie sprawdził szybko przysechł i nic nie dało się z nim zrobić :/

    OdpowiedzUsuń